SZMAL, KASA, BUNKRY, PIENIĄDZE, SZMALEC.....

 

 

 

Zwykło się mówić że: "gdy nie wiadomo o co chodzi to chodzi o pieniądze" lecz w awanturze pomiędzy firmami "Pro Nature" , "Małgorzata" i gminą Międzyrzecz wiadomo o co chodzi, też o pieniądze. Przeglądając materiały dotyczące tej afery napotykamy takie oto kwoty: 80 tyś., 180 tyś., 210 tyś. (2 100 000 000 słownie: dwa miliardy, sto milionów starych) złotych. Nie będę szczegółowo opisywał która kwota kogo i czego dotyczy, mniejsza z tym, liczą się liczby (a nie są one małe). Skandal ten robi się coraz weselszy - Gmina sądzi się z Pro Nature, Pro Nature nie jest dłużne i podało do sądu Gminę. A cały dym o co? Oczywiście o szmal (chyba że jestem tendencyjny a całe zamieszanie spowodowane jest zamiłowaniem do fortyfikacji). Dokładnie o to samo rozbiega się w całej imprezie z kratowaniem. Skoro jest rezerwat to trzeba go zamknąć i pilnować, aby go zamknąć trzeba kratować, a taką kratę ktoś musi zaprojektować, zatwierdzić ten projekt, wykonać, dostarczyć materiały, zamontować i wszyscy muszą za to dostać wynagrodzenie, czyli kasę. Następnie ktoś musi tych krat pilnować, za co też dostaje szmal, i to nie mały. Skoro pomimo wszystko do podziemi przedostaje się "przeróżnej maści podejrzany element" (czyli my) oznacza to że teren tak pilnie chroniony nie jest chroniony dostatecznie. W związku z czym należy zwiększyć wydatki na ochronę tego terenu. Te "zwiększone wydatki" szybciutko rozpływają się po prywatnych kieszeniach kilku kolesi (według powyższego schematu).Akcja kratowania prowadzona jest z uporem maniaka i zapałem godnym lepszej sprawy już ładnych kilkanaście lat. Zapewne nikt już nie jest w stanie policzyć ile kasy bezsensownie "wtopiono" w kratowanie lecz znając nasze realia zapewne niemało. Najwidoczniej komuś musi się to bardzo opłacać. Żyjemy przecież w kraju, w którym ani ochrona środowiska ani rezerwaty nigdy nie były sprawami najważniejszymi. Skąd więc taka nagła zawziętość? (oczywiście nie z chęci zysku! Ależ skądże znowu!). Jak zwykle "chodzi o pieniądze....". A gdyby tak ktoś w miarę inteligentny odrobinę pomyślał i przeznaczył mały procent szmalu wydanego na kraty i ich pilnowanie  (lub kasy o którą wzajemnie ciągają się po sądach) na zabezpieczenie szybów i klatek schodowych? Takich zabezpieczeń nikt by nie niszczył a zapewniłyby one bezpieczeństwo wszystkim chodzącym po bunkrach. Ale nie! Po co? Przecież "chodzi tylko o pieniądze"......

 

 

 

 

WIELKI SZWINDEL
czyli
kilka chwil prawdy o kratowaniu....

O tym jak rozpływa się kasa idąca na zamykanie rezerwatu pisaliśmy już w wcześniej. Ponieważ

nasi szpiedzy dokopali się do nowych faktów poruszamy ten temat ponownie. Zgadnijcie co robili

"nasi przyjaciele" – obrońcy rezerwatu w wypadku uszkodzenia kraty? Otóż, gdy z kraty zastała

usunięta (w dowolny sposób) jedna rura lub, gdy krata została częściowo uszkodzona (też w

sposób dowolny) zgłaszali to swojej wierchuszce, ale... zgłaszali zniszczenie kraty. Ich zwierzchnicy

z Warszawki nie wiedząc nawet gdzie dokładnie ten cholerny rezerwat się znajduje przekazywali fundusze.

Jak donieśli nasi informatorzy koszt dużej kraty (trzy na GDR – rze, jedna

na wjeździe) to suma ok. 6 tyś zł (60 starych baniek), koszt małej kraty

(takiej montowanej w obiektach) to ok. 3 – 4 tyś zł (30 – 40 starych milionów).

Są więc to kwoty niemałe. Nie ma w tym nic dziwnego, jacyś terroryści coś

gdzieś zniszczyli to trzeba to naprawić. W całym tym systemie tkwi jednak

jeden mały szkopuł, mianowicie szmal był na kratę, tak? Tak! Natomiast

wspomniani wyżej "zwolennicy świata z kratami" naprawiali kratę poprzez

wstawienie jednej lub kilku rurek (cała taka operacja kosztować może ile?

Sto?, Trzysta?, no, pięćset złotych) a reszta pieniędzy?

Oczywiście zostawała w kieszeniach kilku "uczciwych inaczej" panów

(jeżeli ktokolwiek uwierzy w uczciwość "utrwalaczy rezerwatu" to za resztę

szmalu budowali oni zapewne karmniki, paśniki i huśtawki dla nietoperzy lub

przekazywali do Australii na głodujące kangury).

Komu więc ma zależeć na jakimś sensownym rozwiązaniu problemu?????? Panowie SOP-iści i inny

tego pokroju podejrzany element czerpie z tego zyski, więcto im najbardziej zależy na tym, aby

trwająca już od kilkunastu lat maniakalna akcja kratowania trwała nadal.